13.06.2016, godz.: 16:10

Chip ‚n Dale Rescue Rangers

dodane przez: nostal_admin kategoria: C, Platformowe, Przygodowe, Zręcznościowe

„Brygada RR” była w Polsce niesamowicie popularnym serialem w trakcie jego emisji w wieczornym paśmie Disneya emitowanym na kanale TVP1 w niedzielne wieczory. Do dziś pamiętam, kiedy mój mieszkający w USA kuzyn powiedział mi, że tam takie pasmo jest każdego dnia, w godzinach popołudniowych. Moja zazdrość osiągnęła wtedy rozmiar najwyższych szczytów Himalajów.

Kiedy zobaczyłem kartridża z bohaterami serialu wiedziałem, że muszę go kupić. Gra została wydana przez hegemona wśród wydawców moich ulubionych gier, czyli przez Capcom w 1990 roku. Fabuła jest banalnie prosta: Kot Spaślak porywa Gadżet, a my wcielając się w Chipa lub Dale’a (bądź w obu w trybie dwuosobowym) wyruszamy z misją by ją uwolnić. Do pokonania mamy kilkanaście plansz, we większości z nich na końcu czeka nas walka z bossem. Niektóre plansze mogliśmy ominąć, ale kto tak robi? Każda walka z bossem wygląda tak samo – po środku planszy znajduje się czerwona kulka, którą musimy podnieść i rzucić nią 5krotnie, trafiając w hitpoint przeciwnika.

Na naszych małych bohaterów czeka wiele przeszkód, on mechanicznych psów, przez myszy i niezakręcone krany (serio) po zawieszone w przestrzeni topory i kangury rzucające w nas piłkami do koszykówki. Nie jesteśmy oczywiście bezbronni, możemy podnosić z planszy skrzynki, kamienie i inne obiekty, by się pod nimi schować lub by przy ich użyciu wyeliminować przeciwników.

Gra jest zdecydowanie ciekawsza w trybie dwuosobowym. Nie wiem do końca czy było to zamierzenie twórców, ale nasze postacie obowiązują te same prawa co pozostałe obiekty, więc możemy podnieść avatara drugiego gracza podobnie jak każdą skrzynkę i ciskać nim w przepaść lub w przeciwników. Dlatego właśnie nigdy nie udało nam się z bratem ukończyć tej gry w trybie dwuosobowym, pomimo tego, że w trybie jednoosobowym obaj potrafiliśmy tego dokonać nie tracąc nawet życia.

Sama grafika i oprawa muzyczna to najwyższa półka, co jest zresztą cechą rozpoznawczą Capcomu. Jeżeli chodzi o poziom trudności to jest on banalny i raczej nikt nie powinien mieć problemów z ukończeniem tytułu.